Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Zobacz politykę prywatności
Tutaj znajdziesz korzyści i ułatwienia
PLUSY PO SZEŚĆDZIESIĄTCE
AAA

Reklama / Ogłoszenie
"Tonia" - recenzja opowieści o Toni, która chciała być szczęśliwa
AP, Replika, 2018-03-12
Toniu miła, Toniu szalona, jak to możliwe, że Ty znasz mnie tak dobrze? I jesteś, chociaż Cię nie ma. Nie istniejesz naprawdę. Jesteś literacką imaginacją, powołaną do życia na kartach powieści. Ale to nie szkodzi. Cieszę się, że mogłam Cię poznać.
Wdarłaś się do mojej zwykłej codzienności, zawładnęłaś umysłem i przypomniałaś o marzeniach. I za to chcę Ci podziękować, ale przede wszystkim opowiedzieć o Tobie innym tak, jak uczyniła to Iwona Małgorzata Żytkowiak. Autorka pięknej powieści o kobietach i niezwykłej sile przyjaźni. Szanowni Państwo - oto "Tonia".

Jeszcze tylko chwila, by włączyć płytę zespołu Pink Floyd, niech dźwięki muzyki krążą wokół. Tonia uwielbiała jej słuchać. Czasem tańczyła, wirowała i zapominała o tym, że Wielki Los postanowił zabawić się nieco jej kosztem.

Kim była Tonia? A może lepiej zadać pytanie, kim Tonia będzie w mojej pamięci? Bohaterką powieści, jedną w wielu, zgrabnym pomysłem autorki czy dawką szaleństwa, które wdarło się w moje życie? Nie ma jednej odpowiedzi. "Tonia" będzie wszystkim po trochu. "Tonia" - opowieść o Toni, która pośród prozy życia chciała tylko jednego: być szczęśliwą.

 
"Tonia" to powieść wnikliwa, psychologiczna, po mistrzowsku ukazująca codzienność, raz zwyczajną i bezpardonową, a raz niezwykłą i piękną. Życie takie właśnie bywa. Kusi i zwodzi. Daje i odbiera. Zachęca i pogrąża w rozpaczy. A my i tak wciąż mamy nadzieję, że w końcu dogonimy marzenia. Jak Tonia i jej przyjaciółka z dzieciństwa.

Obie poznały się jeszcze w szkole, ale każda żyła swoim życiem. Antonina szybko wyszła za mąż, urodziła dzieci i przegrała pierwsze starcie w walce o marzenia. A potyczek tych było przed nią jeszcze wiele (niepełnosprawność syna, niewierność męża, rak). Ona podnosiła się, otrzepywała i ruszała dalej. "Jak tysiące innych kobiet".

Jej przyjaciółka - siostra poszła inną drogą. Wykształcona, umoszczona w wygodnym kokonie codzienności, który stworzyła wraz z mężem. Zamknięta w świecie książek, naukowych i filozoficznych rozpraw i wygodnej karierze nie od razu potrafiła określić rodzaj relacji z Tonią.

Ich niezwykła przyjaźń rodziła się długo, lecz konsekwentnie. Dzięki Toni, która wkraczała w monotonne życie przyjaciółki - narratorki powieści. A ona dziwiąc się sama sobie, "uczyła się Toni po wielokroć i uczyła się od niej..."

 
"Ludzie, jak to ludzie, są zawsze na jakiś czas i wymieniają się: albo sami, albo my ich wymieniamy. Modyfikują się sceny, układy. Ten nie pasuje, tamtemu nie pasuje. Takie życie".

A Tonia była zawsze. Czasem blisko, czasem daleko. Piły kawę i było im dobrze. Tak we dwie, gdy mogły śmiać się do rozpuku wspominając szkolne sprawki, albo wystawiając twarze do słońca w przydomowym ogródku. Tak różne. Tak jednak podobne, bo przecież obie pragnęły szczęścia. Każda na swój sposób. Od ponad czterdziestu lat.

Iwona Małgorzata Żytkowiak stworzyła piękny obraz przyjaźni. Nie abstrakcyjnej i niemożliwej, ale takiej złożonej, mimo różnic trwałej i silnej. Wszystko, co zostało napisane w tej książce na temat przyjaźni, kobiecej natury i psychiki zostało przedstawione wyjątkowo naturalnie. Nic tu nie jest wydumane. Autorka potrafi pisać o codzienności z dużą dozą empatii. Wyczuwa się to, tak zwane życiowe doświadczenie. Sądzę, że jest dobrą obserwatorką, która patrzy na świat z dystansem.

 "Tonia" jak jej bohaterka pochłania bez reszty, zakorzenia się w umyśle, oplata i trzyma w uścisku. To dobre doznanie. Przedziwne wrażenie towarzyszące podczas lektury, że Tonia była taka prawdziwa, autentyczna w tym, co robi i mówi swej przyjaciółce. Byłam pewna, że mówi do mnie.

Autorka rewelacyjnie skonstruowała narrację w powieści, wplotła dialogi i zadbała o odpowiedni nastrój każdej przedstawionej sceny. Dziękuję jej za emocje, piękny styl, humor i wzruszenia. Za obecność muzyki na kartach jej powieści, bliskiej memu sercu i znanej. Za przypomnienie, że ja również mam przyjaciółkę ze szkolnej ławy, z którą po bez mała czterdziestu latach potrafię się śmiać i płakać. Tak samo jak bohaterki powieści "Tonia".

Jestem pewna, że po przeczytaniu tej książki nie zapomnicie o niej łatwo. "Tonia" potrafi uwieść, zwyczajnie i cudnie.
A teraz idę posłuchać Pink Floydów.

 
Recenzja Beaty Wasilewskiej, www.wasilka-slowajakmarzenia.blogspot.com
Małgorzata Żytkowiak „Tonia”
Wydawnictwo Replika
 

 
CIEKAWE KSIĄŻKI
O nas
Kontakt
Zgłoś ofertę
Regulamin portalu
Regulamin ofert i informacji
Regulamin reklam
Pytania i odpowiedzi
Komunikaty
60plus - demografia i rynek
© Copyright 60plus.pl