Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Zobacz politykę prywatności
Tutaj znajdziesz korzyści i ułatwienia
PLUSY PO SZEŚĆDZIESIĄTCE
AAA

Reklama / Ogłoszenie
„Dwa zwykłe słowa" - książka o trudnym dzieciństwie
AP, Replika, 2018-07-22
"Ale ... czułam się równie bezwartościowa jak śmieci w mojej torbie. Kolejny raz to mnie zgarniano i wyrzucano".
Czytając taką literaturę faktu zawsze targają mną wielkie emocje. Nic tak bowiem nie działa na moją psychikę, jak znęcanie się nad dziećmi i zwierzętami. Nigdy nie zrozumiem, jak można zaniedbywać tak ważną sprawę, jaką niewątpliwie jest opieka społeczna nad bezbronnymi istotami, które same sobie przecież pomóc nie mogą.


Ashley Rhodes-Courter urodziła się, gdy jej matka Lorraine miała 17 lat. Gdy ją aresztowano, dziewczynka i jej młodszy brat zostali zabrani do domu dziecka. Ashley przez dziewięć lat swojego życia zamieszkała w czternastu domach zastępczych. Pobyty te, napiętnowane znęcaniem fizycznym i psychicznym, już na zawsze zmieniły jej stosunek do ludzi.

To wstrząsające, że w kraju tak wysoko rozwiniętym, jakim są Stany Zjednoczone aż tak bardzo szwankuje cały system opieki społecznej oraz rodzin zastępczych. Przypadek Ashley, która opowiada swoje przeżycia od momentu zabrania jej od matki to jawny przykład wielu nieprawidłowości i zaniedbań, a nawet celowego działania na szkodę dziecka. Autorka wspomina swoje pobyty w domu Ortizów, Pottsów, czy Schottów, ukazując tym samym niedolę setek dzieci, które wrzucone w wir bezdusznej machiny, nie mają możliwości wpływać na swój los. To straszne czytać o tym, że Ashley co chwilę zmieniała swoje miejsce zamieszkania, żegnając się ze szkołą i przyjaciółmi, mając ze sobą rzeczy osobiste w workach na śmieci. To straszne, że dzieci były oddawane pod pieczę wątpliwie moralnym ludziom, a nawet pedofilom. To straszne, że nikt nie przestrzegał przepisów i co o wiele gorsze - nikt ich nie egzekwował. Nigdy także nie zapomnę wspomnienia autorki dotyczącego oglądania pewnego okropnego filmu pt. "Elza, wilczyca z SS". Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, w jakim stopniu wpłynęło to na jej psychikę i dalsze życie.

Ashley nie jest w stanie wymazać ze swoich wspomnień pobytu w jednej rodzinie, w której poznała co oznaczają niestandardowe metody wychowawcze. To dość mocno zaakcentowany wątek jej wspomnień, który ciągnie się za nią aż po dorosłość pod postacią rozpraw sądowych. Rodzina Mossów to bowiem rodzina zastępcza z najgorszego koszmaru, która próbowała wychowywać dzieci dzięki takim metodom, jak wlewanie do gardła ostrego sosu, podtapianie, kucanie za karę, bicie i za pomocą wielu innych kar zapadających w pamięć. Cieszy więc fakt, że bohaterka podjęła się walki z własnymi demonami, co pozwoliło jej wieść normalne życie.

Historia Ashley Rhodes-Courter z pewnością szokuje, wprawia w niedowierzanie i wywołuje wiele złości. Myślę, że pozwala również docenić własne szczęście, które pod postacią rodziców i beztroskiego dzieciństwa, jest wartością samą w sobie. Warto także wspomnieć, że znaczenie tytułu tej książki może wielu zaskoczyć, gdyż wcale nie oznacza ono tego, co nam się na pierwszy rzut oka wydaje. "Dwa zwykłe słowa" to mocna literatura faktu, która wywoła w was wiele emocji.

 
Wioleta Sadowska, www.subiektywnieoksiazkach.pl
https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2018/05/dwa-zwyke-sowa-ashley-rhodes-courter.html

„Dwa zwykłe słowa" Ashley Rhodes-Courter
Wydawnictwo Replika, 2018

 

 

 
CIEKAWE KSIĄŻKI
O nas
Kontakt
Zgłoś ofertę
Regulamin portalu
Regulamin ofert i informacji
Regulamin reklam
Pytania i odpowiedzi
Komunikaty
60plus - demografia i rynek
© Copyright 60plus.pl